Uniwersalny sos pomidorowy z cukinią i papryką do słoików

Sos pomidorowy z cukinią i papryką do słoików – prosty przepis krok po kroku! Zobacz, jak robię uniwersalny domowy sos do makaronu, ryżu oraz jako dip na zimno.

Uniwersalny sos pomidorowy z cukinią i papryką w słoikach na trawie.
🍅🥒🌶️ gęsty, aromatyczny i pełen warzyw😍 idealny na zimę🫙 jeden słoik, a tyle możliwości
Mój sprawdzony przepis na uniwersalny i prosty sos pomidorowy z cukinią i papryką do słoików. Letni ogród pęka w szwach i jest pełen pysznych warzyw, dlatego właśnie zbieram z krzaczków kolejne dojrzałe pomidory, cukinie oraz papryki. Mam zamiar zamknąć ten genialny smak lata w słoikach na zimę i dziś pokażę Wam krok po kroku, jak to zrobić! Uwielbiam ten przepis, bo ten domowy sos warzywny to prawdziwy kulinarny kameleon. Zimą mogę wykorzystać go na ciepło jako ekspresową bazę sosu do makaronu czy ryżu, a na zimno sprawdzi się najlepiej jako gęsty, domowy dip do przekąsek i dań z grilla. Zróbcie chociaż kilka słoików z tym pysznym sosem z pomidorów, cukinii i papryki na zimę.
Nakładanie zblendowanego sosu z pomidorów cukinii i papryki do słoików o pojemności 300 ml.
Czas przygotowania 20 minut
Czas gotowania 1 godzina 30 minut
Czas pasteryzacji 15 minut
Czas całkowity 2 godziny 5 minut
Ilość 8 słoików po 300 ml
Typ dania Przetwory
Składniki odmierzałam szklanka o pojemności 250 ml.
Waga warzyw podana jest przed ich przygotowaniem/ obraniem.

Składniki

2 kg pomidorów
1/2 kg papryki
300 g cebuli
1 kg cukinii
4 ząbki czosnku
2 płaskie łyżeczki soli
1/3 szklanki cukru
1/4 szklanki octu spirytusowego 10%
1/3 łyżeczki pieprzu czarnego mielonego
1/3 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka ziół prowansalskich

Jak zrobić krok po kroku

Cebulę kroję w kostkę, a następnie wrzucam do dużego garnka z odrobiną rozgrzanego oleju. Podsmażam ją powoli na średnim ogniu, aż ładnie zmięknie i delikatnie się zeszkli.
Gdy cebula się smaży, ja zabieram się za pomidory. Sparzam je we wrzątku przez kilkanaście sekund i natychmiast wyjmuję. Dzięki temu cieniutka skórka schodzi z nich z łatwością, bez miąższu. Z tak przygotowanych pomidorów usuwam zielone zgrubienia od ogonków i kroję je w kostkę.
Kiedy cebula zmiękła dodaję do niej pokrojone pomidory i wsypuję sól. Całość dokładnie mieszam i gotuję na wolnym ogniu przez około 30 minut. W tym czasie warzywa trochę odparują i zaczną się rozpadać.
Pokrojone pomidory z solą gotujące się i odparowujące w garnku z cebulą.
Cukinię obieram, usuwam z niej gniazda nasienne i kroję w kostkę. Następnie z papryk usuwam gniazda nasienne i również kroję je w kostkę. Na koniec drobno siekam ząbki czosnku.
Jeżeli cukinia, którą używam jest młoda i ma miękka skórkę to jej nie obieram. Jeśli lubicie pikantne smaki, możecie dorzucić 1-2 papryczki chili.
 Pokrojona w kostkę zielona cukinia, słodka papryka i posiekany czosnek na desce do krojenia.
Kiedy pomidory już się trochę wygotowały i wyraźnie zaczynają się rozpadać dodaję do nich pokrojoną cukinię, paprykę oraz posiekany czosnek. Wszystko dokładnie mieszam i gotuję na małym ogniu, aż warzywa będą całkowicie mięciutkie. Zawsze pamiętam o tym, żeby od czasu do czasu przemieszać zawartość garnka od samego dna.
Rozgotowane i odparowane pomidory jako baza sosu.
Cukinia, papryka, czosnek dodawane do gotującego się sosu.
Kiedy warzywa już pięknie zmiękną, czas na doprawienie sosu. Wlewam do garnka ocet i wsypuję cukier. Dodaję również mielony pieprz, słodką paprykę oraz zioła prowansalskie. Całość dokładnie mieszam i gotuję na małym ogniu przez około 10 minut, żeby smaki idealnie się przegryzły.
Doprawiony sos ocetm, cukrem, pieprzem, słodką papryką i ziołami prowansalskimi.
Gotowy sos blenduję za pomocą blendera ręcznego na gładką masę. Przelewam gorący sos do czystych słoików o pojemności i je zakręcam.
Jeśli wolicie tradycyjną wersję sosu z kawałkami warzyw, możecie pominąć blendowanie.
Blender ręczny miksujący sos pomidorowy z cukinią i papryką na gładki krem
Sos nałożony do słoików o pojemności 300 ml.
Słoiki z sosem wstawiam do garnka i pasteryzuję przez dokładnie 15 minut od momentu, w którym woda zacznie mocno wrzeć. Zapasteryzowane słoiki ostrożnie wyjmuję z wody, zostawiam do całkowitego wystygnięcia i gotowe mogą bezpiecznie wędrować do spiżarki!
Do garnka zawsze wlewam wodę o zbliżonej temperaturze do słoików, dzięki czemu szkło na pewno nie pęknie.
Gotowy sos uniwersalny z pomidorów, papryki i cukinii na zimę gotowy do wyniesienia do spiżarni.

Wskazówki

  • Do sosu zawsze używam pomidorów różnych odmian. W moim sosie ląduje mieszanka wszystkiego, co akurat zbiorę z krzaczków w ogrodzie. Jeżeli kupujecie pomidory na sos, to sięgajcie po odmiany mięsiste, które mają w sobie mało wody i dużo miąższu, takie jak Lima (rzymskie), San Marzano lub duże pomidory malinowe. Dzięki temu Wasz sos znacznie szybciej odparuje i zgęstnieje w garnku.
  • Do tego sosu możecie wykorzystać cukinię zieloną lub dodać cukinię żółtą. Kolor nie ma większego znaczenia, bo liczy się smak.
  • Jeżeli mam młodą cukinię prosto z krzaczka, to sprawa jest prosta, nie obieram jej, ani nie usuwam gniazda nasiennego. Jej skórka jest miękka i delikatna, a gniazda nasienne prawie niewidoczne. Po prostu myję ją i od razu kroję w kostkę. Jeśli jednak używam starszych, większych okazów, skórka bywa twarda, a środek watowaty. Wtedy bezwzględnie ją obieram i dokładnie łyżką usuwam całe gniazda nasienne z dużymi pestkami.
  • Do mojego sosu używam papryki odmian podłużnych, bo akurat takie obrodziły mi w ogrodzie. Mają one nieco cieńszą skórkę i słodki smak. Pamiętajcie jednak, że to przepis uniwersalny, klasyczna, gruba papryka ze sklepu lub targu sprawdzi się tutaj równie genialnie.

Przepis krok po kroku (wideo)

Uniwersalny sos pomidorowy z cukinią i papryką do słoików – prosty przepis krok po kroku! Zobacz wideo i dowiedz się, jak zrobić genialny domowy sos warzywny do makaronu, ryżu i jako dip.

W tym filmie zabieram Was do mojego ogrodu i kuchni! Pokazuję, jak krok po kroku przygotowuję, doprawiam i pasteryzuję nasz ulubiony, aksamitny sos warzywny. Zobaczcie, jakie to proste!

Smacznego!

Najczęściej zadawane pytania

To zależy od tego, co akurat zbiorę w ogrodzie! Jeśli mam pod ręką młodziutkie, małe sztuki, to po prostu je myję i od razu kroję w kostkę, ich skórka jest tak delikatna, że zupełnie nie przeszkadza w sosie. Jeśli jednak trafią mi się starsze, wyrośnięte okazy, to bezwzględnie je obieram, a ze środka wyjmuję łyżką watowaty miąższ z dużymi pestkami.
Moje słoiczki o pojemności 300 ml potrzebują dokładnie 15 minut pasteryzacji, a czas ten odliczam od momentu, w którym woda w garnku zacznie mocno bulgotać. Zawsze pamiętam: wodę wlewam ciepłą, tak, by jej temperatura była zbliżona do temperatury gorącego sosu w słoikach, dzięki czemu szkło nigdy mi nie pęka.
Jeśli słoiki dobrze się zassały i przeszły proces pasteryzacji, to bez problemu mogą stać w chłodnym i ciemnym miejscu przez rok, a nawet dłużej! Sos idealnie przechowuje się przez całą zimę, zachowując świeży smak letnich warzyw. U mnie w domu zapasy znikają jednak na bieżąco, bo rodzina uwielbia go do wszystkiego. Czym zastąpić ocet spirytusowy w przetworach? Jeśli wolicie delikatniejsze nuty smakowe, zamiast klasycznego octu spirytusowego wlejcie do garnka ocet jabłkowym albo winny. Sos zyska wtedy fajny, lekko owocowy posmak. Pamiętajcie tylko, żeby przed blendowaniem spróbować sosu i ewentualnie sypnąć odrobinę mniej lub więcej cukru, dopasowując go pod swój własny smak.
Uważam, że to właśnie miks różnych odmian tworzy najlepszy, wielowymiarowy smak! W moim garnku ląduje wszystko, co akurat dojrzeje na krzaczkach: od słodkich pomidorów malinowych, przez mięsiste Limy, aż po klasyczne odmiany gruntowe. Jeśli kupujecie warzywa, wybierajcie odmiany z mniejszą ilością soku i dużą ilością miąższu (np. San Marzano) – wtedy sos szybciej odparuje.
Jeżeli po ugotowaniu Wasz sos wydaje się zbyt wodnisty, to znak, że pomidory miały w sobie bardzo dużo soku. Ja mam na to prosty gotuję bez pokrywki. Nadmiar wody naturalnie odparuje, a sos pięknie zgęstnieje jeszcze przed blendowaniem.
Najczęstszym powodem są krzywe lub wysłużone nakrętki, albo niedokładnie przetarty gwint słoika. Kiedy nakładam gorący sos, zawsze przed zakręceniem wycieram brzegi słoika czystym ręcznikiem papierowym, żeby nic tam nie podchodziło. Jeśli po wystygnięciu wieczko słoika nadal „klika” i nie jest wklęsłe, dla bezpieczeństwa wymieniam nakrętkę i pasteryzuję słoik jeszcze raz.
Oczywiście, że tak! Jeśli nie chcecie bawić się w pasteryzację w słoikach, gotowy i całkowicie ostudzony sos możecie przelać do plastikowych pojemników lub specjalnych woreczków strunowych i schować do zamrażalnika. Pamiętajcie tylko, żeby nie nalewać go po sam brzeg, bo sos podczas zamrażania delikatnie zwiększy swoją objętość. Tak zamrożony sos może leżeć w zamrażalniku przez około 3-4 miesiące.
Kwasowość sosu zależy od dojrzałości pomidorów oraz ilości dodanego octu. Jeśli po wymieszaniu wszystkich składników czujecie, że sos zbyt mocno szczypie w język, nie panikujcie! Ja w takiej sytuacji dosypuję po prostu jedną dodatkową łyżeczkę cukru i dokładnie mieszam. Jeśli to nie pomaga, świetnym i naturalnym sposobem na przełamanie kwasu jest też dodanie malutkiej szczypty sody oczyszczonej, która błyskawicznie zneutralizuje kwaśny odczyn.
Ja tego nie robię, bo sam proces 15-minutowej pasteryzacji w zupełności wystarczy, aby słoiki idealnie trzymały. Jeśli jednak Wasze babcie tak robiły i czujecie się dzięki temu pewniej, możecie gorące słoiki po wyjęciu z garnka postawić na ściereczce dnem do góry aż do całkowitego wystygnięcia. Pamiętajcie tylko, żeby nie stawiać tak słoików z nowoczesnymi nakrętkami typu klik (z „guzikiem” na środku), bo utrudnia to sprawdzenie, czy słoik prawidłowo się zassał.
Jasne! Moja łyżeczka ziół prowansalskich to świetna, bezpieczna baza, ale kuchnia lubi eksperymenty. Jeśli macie w ogrodzie lub na parapecie świeże zioła, pod koniec gotowania (tuż przed blendowaniem) możecie dorzucić garść posiekanej świeżej bazylii, oregano lub odrobinę tymianku. Świeża bazylia genialnie podbija włoski charakter tego sosu i sprawia, że zimą po otwarciu słoika zapach dosłownie zwala z nóg.
Jeżeli po kilku tygodniach lub miesiącach otwieracie słoik i widzicie na powierzchni sosu choćby najmniejszą plamkę pleśni, niestety cały słoik nadaje się do wyrzucenia. Nie wolno zbierać pleśni z wierzchu i zjadać reszty, ponieważ niewidoczne gołym okiem zarodniki grzybów są już w całej zawartości słoika. Aby temu zapobiec, zawsze pilnujcie idealnej czystości słoików i dbajcie o to, by brzegi były idealnie przetarte przed zakręceniem.

Spodobał Ci się ten przepis?
Nie przegap kolejnych – dołącz do
500 000 fanów Obżarciucha!
👍 Obserwuj na Facebooku

Oceń przepis ⭐

Ocena: 0 ⭐ ( 0 głosów )