Pokazuję, jak mrozić warzywa na zupę, by ułatwić sobie codzienne gotowanie. Moje domowe pakieciki rosołowe to idealny patent na szybki i pyszny obiad w jesienne oraz zimowe dni.
❄️ proste mrożenie warzyw🫕 zimą wystarczy wrzucić do garnka🥕 domowe pakieciki rosołowe
Nieraz pewnie zdarzyło się Wam, że lodówka magicznie opustoszała, za oknem szaleje jesienna plucha albo śnieżna zima, a Was dopadła ochota na ciepłą, rozgrzewającą zupę. Wizja ubierania się i jechania do sklepu tylko po kilka marchewek i kawałek pora potrafi skutecznie popsuć humor. Mi się to zdarzyło już parę razy i właśnie na takie momenty przygotowuję swoje domowe pakieciki rosołowe! Pokazuję Wam dzisiaj mój sprawdzony sposób na to, jak mrozić warzywa na zupę. Tworzę z nich gotowe, ciasno zwinięte pakiety, które w kryzysowej sytuacji dosłownie ratują obiad. Robię ich kilkanaście na zapas, kiedy tylko mam pod ręką świeże, piękne warzywa.
Składniki
| marchewka | |
| korzeń pietruszki | |
| korzeń selera | |
| jasna i ciemna część pora | |
| zielenina (lubczyk, nać selera i pietruszki) |
Jak zrobić krok po kroku
Pracę zaczynam od obrania i umycia marchewki, pietruszki i selera. Pod bieżącą wodą płuczę też zieleninę. Następnie odsączam nadmiar wody ręcznikiem papierowym i rozkładam wszystko do obeschnięcia. Dzięki temu warzywa nie posklejają się zbyt mocno w zamrażarce.
Na rozwiniętym na blacie kawałku folii układam włoszczyznę: daję trochę marchewki, kawałek lub dwa pietruszki, seler, kawałek pora oraz garść zieleniny. Wielkość i zawartość każdego pakieciku zawsze dostosowuję do swoich potrzeb. Ja szykuję to tak, żeby jeden mój pakiecik starczał idealnie na jeden standardowy garnek zupy, w którym zazwyczaj gotuję dla całej rodziny. Wy możecie oczywiście zmodyfikować proporcje pod siebie i dorzucić więcej tego, co najbardziej lubicie.
Kiedy wszystkie składniki leżą już na swoim miejscu, zaczynam wszystko zawijać bardzo ciasno w folię. Staram się zrobić to na tyle dokładnie, żeby gotowy pakiecik był idealnie zwarty i szczelny, dzięki temu mam pewność, że nic ze środka nie wypadnie. Tak przygotowane, zgrabne paczuszki układam obok siebie na blacie, a potem od razu chowam je do zamrażarki.
Kiedy mam ochotę na zupę, po prostu wyciągam gotowy pakiet z zamrażalnika. Co ważne: nigdy nie rozmrażam tych warzyw przed użyciem. Ściągam tylko folię spożywczą i takie zamrożone warzywa wrzucam bezpośrednio do garnka z wodą. Gotuję jak zwykle, a zupa smakuje genialnie.
Wskazówki
- Swoje warzywa zawsze układam na zwykłej folii spożywczej z przeznaczeniem do kontaktu z żywnością. Pamiętam o jednej bardzo ważnej rzeczy: nigdy nie używam zwykłej folii stretch! Takie folie bardzo często nie mają odpowiednich atestów do kontaktu z jedzeniem i po prostu nie nadają się do niskich temperatur w zamrażarce.
Przepis krok po kroku (wideo)
Zobacz mój krótki poradnik wideo, w którym krok po kroku pokazuję, jak mrozić warzywa na zupę. Sprawdź, jak prosto przygotować domowe pakieciki rosołowe i ułatwić sobie codzienne gotowanie!
W filmie pokazuję gotowe, pokrojone warzywa oraz zieleninę i tłumaczę, jak porcjować je na jedną zupę. Zdradzam też ważny trik z folią spożywczą i krok po kroku ciasno zawijam pakieciki.
Smacznego!
Najczęściej zadawane pytania
W żadnym wypadku ich nie rozmrażam. Gdy planuję obiad, po prostu wyjmuję gotową paczuszkę z zamrażalnika, zdejmuję z niej warstwę folii i wrzucam takie zamarznięte kawałki prosto do garnka z wodą. Dzięki temu warzywa nie tracą swojej struktury ani cennych soków.
Z mojego doświadczenia wynika, że takie pakiety spokojnie wytrzymują w zamrażarce od 6 do 9 miesięcy. Ciasne i dokładne owinięcie folią skutecznie zabezpiecza je przed wysuszeniem przez mróz, więc zimą czy wiosną smakują tak samo dobrze, jak zaraz po przygotowaniu.
Tak i to ogromne, dlatego bardzo na to uważam. Sięgam wyłącznie po zwykłą folię spożywczą, która ma na opakowaniu wyraźny atest do kontaktu z jedzeniem oraz informację, że nadaje się do mrożenia. Unikam jak ognia marketowych, grubych folii stretch do pakowania paczek, nie mają one badań i mogłyby zaszkodzić naszemu zdrowiu.
Wszystko zależy od tego, co akurat mam w kuchni i na jaką zupę mam ochotę. Bardzo często, oprócz marchewki czy selera, wciskam do środka świeżą natkę pietruszki, gałązki zielonego koperku albo kawałek kapusty. Zachęcam, żeby kompozycję i wielkość porcji dobrać całkowicie pod swoje własne upodobania i pod litraż swojego garnka.
Nie, nigdy ich nie blanszuję ani nie obgotowuję. Pakuję warzywa całkowicie na surowo. Blanszowanie to dodatkowa praca, która przy tak pokrojonej włoszczyźnie i delikatnych ziołach (jak lubczyk czy nać selera) jest po prostu zbędna. Warzywa mrożone na surowo zachowują po ugotowaniu idealny, świeży aromat.
Robię tak z czystej wygody i dla oszczędności czasu. Kiedyś mroziłam warzywa luzem, ale potem w zimowe dni musiałam siłować się z zamarzniętą bryłą, żeby odłupać odpowiednią ilość marchewki czy pora. Teraz wyciągam z zamrażalnika jeden gotowy, odmierzony pakiecik, odwijam go i od razu mam idealną porcję na mój garnek zupy, bez nerwów i bez bałaganu na blacie.
Spodobał Ci się ten przepis?
Nie przegap kolejnych – dołącz do
500 000 fanów Obżarciucha!
👍 Obserwuj na Facebooku
500 000 fanów Obżarciucha!