Zrób najlepszą domową nalewkę z aronii na wódce z dodatkiem imbiru i wanilii. Poznaj prosty przepis krok po kroku na aromatyczną aroniówkę, która zachwyci każdego!
🫐 intensywnie owocowa i aromatyczna😍 domowa nalewka z aronii❤️ idealna na długie jesienne wieczory
Szukasz przepisu na idealny domowy trunek na chłodne jesienne i zimowe wieczory? Dziś podzielę się z Tobą moim sposobem na nalewkę z aronii na wódce. Zobacz, jak krok po kroku robię tę aromatyczną aroniówkę, która dzięki dodatkowi wanilii i imbiru zachwyci głębokim smakiem każdego Twojego gościa! Jesień w mojej kuchni zawsze kręci się wokół przygotowywania przetworów i domowych trunków, a aroniówka zajmuje wśród nich szczególne miejsce. Choć same owoce aronii są surowe dość cierpkie, to w połączeniu z alkoholem i odrobiną słodyczy zyskują zupełnie nowy wymiar. W moim przepisie postanowiłem przełamać klasykę i dodać do słoja świeży imbir oraz laskę wanilii, ten duet robi niesamowitą robotę i nadaje nalewce genialny smak. Jeśli lubisz wyraziste, rozgrzewające alkohole, ten przepis jest właśnie dla Ciebie!
Czas oczekiwania/ maceracji: 7 miesięcy
Składniki
| 1 i 1/2 kg aronii | |
| 3 szklanki cukru | |
| laska wanilii | |
| 3 cm imbiru | |
| 1 l wódki |
Jak zrobić krok po kroku
Pracę zaczynam od dokładnego przebrania aronii. Odrzucam uszkodzone sztuki, a resztę dokładnie płuczę pod zimną, bieżącą wodą. Po odsączeniu i osuszeniu owoców wsypuję je do dużego, czystego słoja.
Owoce w słoju zasypuję cukrem. Następnie biorę drewniany tłuczek kuchenny i delikatnie duszę (miażdżę) aronię. Robię to tak długo, aż owoce popękają, puszczą sok i zaczną ładnie łączyć się z cukrem.
Świeży imbir obieram ze skórki i kroję w drobną kostkę. Laskę wanilii nacinam wzdłuż na pół. Oba te składniki wrzucam do słoja z aronią.
Teraz wlewam do słoja litr czystej wódki, dbając o to, by całkowicie przykryła owoce. Mocno zakręcam wieczko i odstawiam całość do szafki na około 4 tygodnie. Co kilka dni podchodzę do słoja i wykonuję nim koliste ruchy, żeby pomóc cukrowi całkowicie się rozpuścić.
Po upływie miesiąca całą zawartość słoja przecedzam przez gęste sitko kuchenne (czasem wspomagam się też gazą). Bardzo mocno wyciskam pozostałe owoce, bo to w nich kryje się najwięcej esencjonalnego smaku i soku.
Gotową, klarowną nalewkę zlewam za pomocą lejka do butelek. Szczelnie je zamykam i wynoszę w chłodne, ciemne miejsce. Teraz zostawiam trunek na co najmniej 6 miesięcy, aby dojrzał, a smaki wanilii i imbiru idealnie się przegryzły. Pamiętajmy nalewka to trunek tylko dla dorosłych!
Wskazówki
- Używam klasycznej, czystej wódki 40% dobrej jakości, jeśli alkohol ma nieprzyjemny zapach, zepsuje cały efekt. Jeśli po przefiltrowaniu i spróbowaniu kropelki uznam, że nalewka jest dla mnie odrobinę za mało słodka, przygotowuję ekspresowy syrop cukrowy (odrobina gorącej wody rozpuszczona z cukrem), studzę go i dolewam do smaku przed rozlaniem do butelek.
Smacznego!
Najczęściej zadawane pytania
U mnie najlepiej sprawdza się tradycyjna wódka czysta o mocy 40%. Sięgam po marki ze średniej lub wyższej półki cenowej, bo kiepski alkohol zepsuje cały efekt smakowy. Taka moc pozwala idealnie „wyciągnąć” esencję z owoców, a gotowy trunek jest przyjemnie rozgrzewający, ale nie pali w przełyku.
Naturalny osad na dnie to norma przy domowym przetwarzaniu owoców. Mój sprawdzony patent na idealną klarowność polega na dwuetapowym działaniu. Najpierw oddzielam płyn od aronii przez sitko, a po upływie dwóch tygodni, gdy resztki opadną na dno naczynia, ostrożnie ściągam czysty alkohol z góry i przelewam go przez zwykły, papierowy filtr do ekspresu przelewowego.
Wielu twórców dodaje liście, ale ja w swojej recepturze całkowicie z nich rezygnuję. Uważam, że ich silny aromat zbytnio stłumiłby subtelne nuty wanilii oraz pikantnego imbiru, na których najbardziej mi zależy. Jeśli chcesz poczuć oryginalny, korzenny charakter tej wersji, pomiń liście drzew owocowych.
Gdy zdarzy mi się, że finalny smak jest zbyt ściągający, po prostu daję butelkom więcej czasu na leżakowanie w ciemności. Proces dojrzewania potrafi zdziałać cuda i po dodatkowych 3-4 miesiącach goryczka sama znika. Ewentualnie ratuję sytuację, przygotowując gęsty, chłodny ulepek z wody i cukru, który porcjami dolewam do butelki, stale kontrolując smak.
Szkoda marnować owoce, które przez miesiąc nasiąkały cukrem, wódką i korzennymi aromatami. Zamiast je wyrzucać, przekładam aronię do mniejszego słoika i chowam do lodówki. Mam wtedy genialny, alkoholowy dodatek do zimowych herbat, doskonałą bazę do nasączania blatów ciast czekoladowych albo oryginalny dodatek do deserów lodowych dla dorosłych gości.
Stosuję tę kolejność z pełną premedytacją. Kiedy w pierwszym kroku duszę aronię z cukrem, kryształki natychmiast wyciągają z komórek owocu naturalny, gęsty sok. Alkohol wlewany na taki gotowy syrop znacznie szybciej i głębiej penetruje strukturę owoców, co pozwala mi uzyskać maksymalnie intensywny smak trunku w krótszym czasie.
Oczywiście, czasami eksperymentuję i zastępuję tradycyjny cukier płynnym miodem, np. wielokwiatowym. Trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy, miód diametralnie zmienia teksturę trunku, czyniąc go bardziej aksamitnym i gęstym. Dodatkowo, użycie miodu drastycznie wydłuża czas klarowania nalewki, więc filtracja wymaga wtedy znacznie większej cierpliwości.
W przeciwieństwie do etapu leżakowania w butelkach, na pierwszy miesiąc stawiam zamknięty słój w szafce kuchennej. Wyższa temperatura pokojowa bardzo pomagają w szybkim rozpuszczaniu się kryształków cukru oraz przyspieszają proces uwalniania aromatów z laski wanilii i imbiru.
Nie miksuję aronii na gładką papkę przy użyciu blendera, bo utrudniłoby to późniejsze filtrowanie trunku. Moim celem jest jedynie pęknięcie twardej skórki każdego owocu. Używam do tego zwykłego, drewnianego tłuczka i delikatnie dociskam owoce warstwa po warstwie. Chcę, aby sok swobodnie wypłynął i połączył się z kryształkami cukru, ale pestki wewnątrz aronii muszą pozostać nienaruszone, by nie oddały nalewce zbyt dużej goryczy.
Jak najbardziej, zdarzało mi się korzystać z gotowych owoców mrożonych ze sklepu i efekt był doskonały. Taka aronia ma ogromną zaletę, została już fabrycznie poddana procesowi głębokiego mrożenia, więc odpada krok z wkładaniem jej do zamrażalnika na 48 godzin w celu redukcji cierpkości. Po prostu lekko ją rozmrażam na sitku, aby pozbyć się nadmiaru wody z lodu, a potem postępuję dokładnie tak samo, jak w przypadku świeżych zbiorów.
Jeśli temperatura w pomieszczeniu była nieco niższa, cukier może nie rozpuścić się w całości w ciągu miesiąca. W takiej sytuacji nie zlewam jeszcze nalewki. Przenoszę słój w nieco cieplejsze miejsce i przez kolejnych kilka dni intensywnie nim potrząsam rano i wieczorem. Dopiero gdy mam pewność, że na dnie nie ma już białych kryształków, a płyn jest jednolity, zabieram się za przelewanie i filtrowanie owoców przez sitko.
Spodobał Ci się ten przepis?
Nie przegap kolejnych – dołącz do
500 000 fanów Obżarciucha!
👍 Obserwuj na Facebooku
500 000 fanów Obżarciucha!
Chętnie przyjmę butelkę, takiej nalewki do mojej spiżarki :)
OdpowiedzUsuńdomowa naleweczka zawsze się sprawdzi, szczególnie zimą :)
OdpowiedzUsuńRzadko piję alkohol, ale dla takiej domowej naleweczki mogłabym zrobić wyjątek i z przyjemnością zdegustować :) Pozdrowionka :)
OdpowiedzUsuńWarto mieć taką nalewkę w domu. Ten kolor, ten smak...:)
OdpowiedzUsuńAronia to świetny materiał na sok, wino lub nalewkę : ) Owoce są cierpkie i raczej nie nadają się do jedzenia na surowo (choć ja akurat je lubię), ale są bardzo zdrowe i warto je przetwarzać. Sam najpierw przemrażam aronię przez 48 godzin, wtedy ma łagodniejszy smak. Natomiast chętnie skorzystam z tego przepisu, bo dotąd robiłem aroniówkę zupełnie inaczej i nie dodawałem przypraw. Najpierw zalewałem owoce alkoholem, a dopiero potem zasypywałem cukrem, teraz wypróbuję Twoją metodę. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńI prawidłowo, nigdy nie daje się najpierw cukru, owoce na nalewkę zalewa się alkoholem, a po kilku tygodniach zlewa i dopiero dodaje cukier, który wyciąga resztę alkoholu i soku z owoców.
Usuńdo aronii przekonałam sie całkiem niedawno i chętnie wykorzystam przepis:)
OdpowiedzUsuńdusimy= rozgniatamy, miażdżymy, tak ?
dokładnie tak :) Pozdrawiam!
UsuńUwielbiam nalewkę z aronii jest przepyszna <3
OdpowiedzUsuńJa też się zaopatrzyłam w taką naleweczkę, na zimę idealna :]
OdpowiedzUsuńAronia jest fajnym owocem, łatwo się ją zbiera. Do tego przepisu potrzebna jest wprawdzie wódka a nie woda...ale ciekawa jestem czy filtrujesz wodę w swojej kuchni?
OdpowiedzUsuń